| | | | | | |  | | PIENINY 24 | | Twój serwis pieniński |
|
| |
| |
Przełomowy Przełom
opis i foto : Jakub Dyda
Krościenko- Hałuszowa- Sromowce Wyżne- Sromowce Niżne- Czerwony Klasztor- droga pienińska- granica państwa- Szczawnica- Krościenko
Długość: 30,4 km
Przypuszczalny czas przejazdu : ok. 3 h ale potrafi ze względu na imponujące widoki wydłużyć się do nieskończoności
Nawierzchnia: asfalt, szuter

Trzy Korony widok z kładki w Sromowcach zdjęcie: źródło własne
Opis:
Trasa obowiązkowa. Jeżeli ktoś jest w Pieninach i nie zobaczy przełomu Dunajca, to tak, jakby tu wcale nie był. Najpopularniejszą formą ,,pokonania” rzeki jest oczywiście spływ. Można to zrobić indywidualnie, korzystając z firm oferujących rafting czy tradycyjnie zająć miejsce na flisackiej tratwie. My jednak wybieramy najtańszą, najzdrowszą oraz wcale nie mniej przyjemną formę. Przełom Dunajca pokonujemy rowerem. Wyjeżdżamy z Krościenka ul. Jagiellońską. Po lewej stronie mijamy okazały gmach Pienińskiego Parku Narodowego, a po około 100 metrach, tym razem po prawej, park linowy w starym parku miejskim. Po 5 km skręcamy w lewo do miejscowości Hałuszowa. Tutaj czeka nas pierwszy i ostatni mocniejszy podjazd. Po 2 km wspinaczki wyjeżdżamy na Hale Majerz. Tutaj przechodzi niebieski szlak, którym można dostać się na Trzy Korony. Z hali rozciąga się piękny widok na Gorce, ale prawdziwą nagrodą za wysiłek są Tatry. Skręcamy w lewo zgodnie z tablicą na Sromowce Niżne. Od tego momentu zaczyna się szybka zabawa w dół. Tylko jeden niewielki podjazd ,,psuje” nam uczucie wolności. Asfalt gładki, żadnych dziur, więc spokojnie można położyć się na kierownicy. Zatrzymujemy się, aby poobserwować to, co rozpościera się dookoła i to robi wrażenie. Czas nas nie goni, ale znając nasz problem z długimi postojami wsiadamy na siodełka i jedziemy dalej. Na kolejnym skrzyżowaniu odbijamy w lewo ( zgodnie z tablicą prowadzącą do przystani początkowej spływu Dunajcem).Tutaj nachylenie terenu jest jeszcze większe, chociaż młodość asfaltu minęła już jakiś czas temu i może trząść. Po kilku minutowym zjeździe ,,przytulamy” się do Dunajca i zasuwamy, goniąc się z flisackimi łodziami. Nagle wyłaniają się Trzy Korony. Obowiązkowe zatrzymanie i kilkanaście zdjęć. Docieramy do wybudowanej przed kilku laty kładki w Sromowcach Niżnych i przejeżdżamy n stronę Słowacką do miejscowości Czerwony Klasztor ( dzięki za Schengen). Skręcamy w lewo po około 200 metrach podjeżdżamy pod mury klasztoru. Wchodzimy do środka, szybkie zwiedzanie i kilkanaście zdjęć. Wstęp do muzeum niestety płatny ( 2 euro). Chwila wahania i wybieramy zapiekankę z budy, stojącej przed główną bramą. Podjeżdżamy pod Dunajec, konsumpcja tego czegoś, co jest zapiekanką plus Trzy Korony to połączenie godne mistrzów . Przed nami najciekawsza cześć wycieczki - drogą pienińską przejedziemy cały przełom. Tutaj słowa są zbędne. Przeglądnijcie galerie, a przede wszystkim wybierzcie się sami. Może tylko jednym słowem skomentuje-bajka-.
Przełom to 8 km. wyjeżdżamy w Leśnicy, a stąd już rzut beretem do granicy. Znowu w kraju ścieżką rowerową dojeżdżamy do Szczawnicy. Tak zwaną ścieżką przyjaźni nadal wzdłuż Dunajca do Krościenka.

Czerwony Klasztor zdjęcie: źródło własne

Ocena: + 4
Minusy:
1.W miesiącach wakacyjnych spory ruch na całej trasie
Plusy:
1.Przełom Dunajca !
2.Duża różnica wzniesień co pozwala się pobujać w dół
3.Czerwony Klasztor- trochę historii na trasie zawsze rozwija
Wskazówki :
1.Trasa przebiega przez Słowację warto więc wykupić ubezpieczenie
Serwis Pieniny 24 nie ponosi odpowiedzialności za treść poniższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.
|
Do przeprawy
Krościenko- Kras- przeprawa wodna na Dunajcu - Szczawnica- pod kolejką- Krościenko
opis i foto : Jakub Dyda
Długość : ok. 10 km
Przypuszczalny czas przejazdu: ok. 1 h ( teren idealny na piknik, siedzenie i patrzenie w wodę więc czas nie gra tutaj żadnej roli )
nawierzchnia: szuter, asfalt

nieudany spływ zdjęcie: źródło własne
Opis: Trasa bardzo turystyczna. Starliśmy się jednak na tym krótkim odcinku wybrać dla Państwa jak najbardziej interesujące zakątki.Wyjeżdżamy z Krościenka nad Dunajcem z ryneczku ulicą św. Kingi. Po około 2 km wjeżdżamy na teren Pienińskiego Parku Narodowego.,, Tu asfalt się kończy a zaczyna blues” jak śpiewa SDM. Szutrem po lewej stronie mijamy pierwszą z kapliczek. Wjeżdżamy do klimatycznego lasu. Po prawej druga z kapliczek świętej Kingi. Schodzimy z siodełek żeby oglądnąć ją dokładniej. W środku na ścianach inskrypcja.(warto przeczytać). Kilka zdjęć i ruszamy dalej .Po kilkuset metrach dojeżdżamy do fragmentów filaru mostu, zabranego przez Dunajec w 1934 roku. Delikatny zjazd w dół. Wjeżdżamy dosłownie na brzeg Dunajca. Tutaj również warto zatrzymać się na kilka minut. Na skale znajduję się posąg Maryi Panny.Niewielki ołtarzyk. A jeżeli zapomnieliśmy zabrać ze sobą coś do picia, można zaspokoić pragnienie w źródełku. Po prawej stronie skała, po lewej Dunajec i powoli płynące flisackie łodzie.

łodzie używane są przez miejscowych do dzisiaj zdjęcie: źródło własne
Ruszamy dalej; po przejechaniu stu metrów w prawo odbija zielony szlak na Sokolicę. My jedziemy prosto. Ukazują się nam zabudowania. Jedna chałupka zaraz przy drodze, kilka innych rozsianych po łąkach. W głębi dostrzegamy Szczawnicę. Patrząc delikatnie w prawo dumnie stojąca Hukowa Skała. Cały czas jedziemy bitą, dobrą nawierzchnią. I tutaj ważna sprawa - po kilku minutach droga ucieka w prawo, my natomiast jedziemy prosto, również drogą, tylko o znacznie gorszym podłożu. Przed granicą lasu, co jest też bardzo ważne, skręcamy w prawo. Kierujmy się na niewielkie zabudowania przed nami. Po prawej stronie zostawiamy większy dom, z charakterystycznym jachtem, zacumowanym na podwórku. Podjeżdżamy do płotu z wizytówką polskiej miłości dla zwierząt ,,uwaga zły pies” i skręcamy w lewo. Na betonowy słupek oznaczony liczbą 2012 ( na cześć mistrzostw?) wjeżdżamy wąską ścieżką do lasu; odbija ona w prawo i wzdłuż płotu lądujemy na kolejnej polanie. I tutaj znowu schemat się powtarza - ścieżka w lewo, a my razem z nią i znów jesteśmy nad Dunajcem. Za ścieżką trafiamy do przeprawy wodnej i niebieskiego szlaku, którym można wyjść na znaną Sokolicę. Robimy bardzo dużo zdjęć pływającym kaczkom i dajemy machaniem do zrozumienia góralowi, że chcemy dostać się na drugą stronę. Opłata za przewóz to symboliczne 2 złote. Ok. I jesteśmy już na drugiej stronie. Tutaj pojawia się dylemat. Do granicy jest bowiem zaledwie kilkaset metrów. Wybieramy jednak drogę w lewo i śmigamy w stronę Szczawnicy. Po drodze można odwiedzić wystawę w pawilonie Pienińskiego Parku Narodowego (wstęp bezpłatny). Na wysokości przystani flisackiej skręcamy w prawo na ścieżkę rowerową. Biegnie ona wzdłuż Grajcarka ( oddziela ona dwa pasma górskie: Pieniny od Beskidu Sądeckiego). Po około 2 km wyjeżdżamy pod dolną stacją kolejki linowej Palenica. Mostkiem przez Grajcarek. Jesteśmy w centrum Szczawnicy. Wyjeżdżamy spod kolejki stromym podjazdem. Chwila przerwy, wchodzimy na lody do ,,Jacaka”. Kilka minut w kolejce i delektujemy się szczawnickim przysmakiem w miejskim parku. Krótki spacer po alejkach i ulicą Główną obok dworca PKS wracamy do Krościenka (poruszamy się ścieżką przyjaźni wzdłuż Dunajca). KONIEC

miejsce cumowania łodzi zdjęcie: źródło własne

Ocena : 4
Minusy:
1.Brak oznaczeń prowadzących do przeprawy ( bez dokładnego przeczytania opisu można zrobić kilka metrów za dużo szukając właściwego miejsca).
Plusy:
1.Cisza i spokój w Krasie
2.Przeprawa wodna
3.Kilkaset metrów do słowackiej granicy
4.Trasa w większości przebiega ścieżkami rowerowymi
Serwis Pieniny 24 nie ponosi odpowiedzialności za treść poniższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.
|
Na Lipnik i Haligovce
Jakub Dyda
Krościenko- Szczawnica-przejście graniczne- Leśnica-Wielki Lipnik- Haligovce- Czerwony Klasztor- droga pienińska- przejście graniczne- Szczawnica- Krościenko
Długość: ok. 35 km
Przypuszczalny czas przejazdu: ok 3 h
Nawierzchnia: asfalt, szuter, leśna ścieżka

,, jak żywi" przed karczmą w Leśnicy zdjęcie: źródło własne
Opis: Trasę rozpoczynamy w Krościenku . Przejeżdżamy przez most na Dunajcu. Za przeprawą skręcamy w prawo na tzw. Ścieżkę przyjaźni. Wzdłuż Dunajca, delikatnie się wznosząc zbliżamy się do Szczawnicy. Na wysokości Kotońki skręcamy w prawo – do przejścia granicznego. Tu już ścieżką rowerową nadal wzdłuż Dunajca dojeżdżamy do granicy polsko- słowackiej. Po około 200 metrach skręcamy w lewo ( nie na drogę pienińską, tylko do Leśnicy). Wzdłuż skał delikatnym podjazdem dojeżdżamy do karczmy, mijamy kort tenisowy. Po kilkuminutach dojeżdżamy do Leśnicy, w miasteczku można znaleźć klika klimatycznych miejsc, jezdnia delikatnie pod górę przeciska się między chałupami. Mijamy zabudowania i czeka nas przyjemność prawdziwej wspinaczki. Nachylenie stoku 12 % . Wznosimy się do góry, gdy popatrzymy w prawo, oczom ukazuje się niesamowity widok na pienińskie skały. Po kilkunastu minutach stania na pedałach wdrapujemy się na Tokarne.Tutaj kilka minut odpoczynku, widok inspirujący . Po regeneracji zaczynamy zjeżdżać, można rozwinąć znaczną prędkość. Dojeżdżamy do Vielkiego Lipnika i tutaj ważne - skręcamy w prawo, kierunek na Czerwony Klasztor. Po prawej stronie Pas skałek: Aksamitka, Kozia, Jazvecia, Paluby oraz Bednara. Warto się zatrzymać i zrobić kilka zdjęć. Po około 8 km. wjeżdżamy do miejscowości Czerwony Klasztor. Nagle nad horyzontem pojawiają się Trzy Korony, wizytówka regionu. Dojeżdżamy do Klasztoru, obowiązkowo wchodzimy do środka, napawając się średniowiecznym klimatem. Po zwiedzeniu wszystkich zakamarków,zjeżdżamy do Dunajca. Siadamy na flisackich łódkach. Podziwiając panoramę,karmiąc przepływające kaczki i machając do płynących flisaków spędzamy tak kilkanaście minut. Po tym czasie wjeżdżamy na drogę pienińską i pokonujemy przełom Dunajca. Miejsce niezwykłe również z siodełka. Wyjeżdżamy z przełomu przed granicą. Znowu w Polsce, zazdroszcząc tym, którzy spływali łodziami, podjeżdżamy do przeprawy wodnej. Za jedyne 2 złote przepływamy na drugą stronę rzeki. Już na brzegu, skręcamy w prawo i wydeptaną ścieżką wychodzimy na polanę w Krasie. Wzdłuż linii lasu, po łące dojeżdżamy do szutrowej drogi. Skręcamy w lewo. Po około 2 km, kiedy znajdujemy się w zasadzie nad samym Dunajcem warto się zatrzymać i popatrzyć w górę. Na skale figura Matki Bożej oraz tabliczka z modlitwą. Nabieramy wodę ze źródełka wybijającego dosłownie ze skały. Po przejechaniu kolejnych kilkudziesięciu metrów, na skale krzyż ( w tym miejscu podobno straszy). Na naszej drodze są jeszcze dwie kapliczki, dokładnie oglądamy. W Krościenku wyjeżdżamy na ul. Świętej Kingi. Stąd już tylko kilka minut do krościeńskiego ryneczku. KONIEC

chałupy w Leśnicy zdjęcie: źródło własne

Ocena: +4
Minusy:
1. W sezonie zatłoczona droga pienińska
Plusy:
1.Przełom Dunajca
2.Czerwony Klasztor
3.Wspinaczka pod Tokarne
Wskazówki:
1.Trasa przebiega przez Słowację, dla poczucia bezpieczeństwa warto wykupić ubezpieczenie

Widok z Tokarny zdjęcie: źródło własne
Serwis Pieniny 24 nie ponosi odpowiedzialności za treść poniższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.
|
Do cudownego obrazu
Krościenko- Tylmanowa- Zabrzeż- Brzyna- Naszacowice- Olszana- Czarny Potok –Łącko- Krościenko
Jakub Dyda
Długość : 61 km
Przypuszczalny czas przejazdu : ok. 6 h
Nawierzchnia: asfalt, szuter

Wietrznice tor kajakarski zdjęcie: źródło własne
Opis: Naszą wycieczkę zaczynamy na krościeńskim rynku. Jest godz. 9.00. Rzut oka na średniowieczny układ ryneczku. Pod ratuszem kuszą ,"Lody u Marysi". Zamawiamy tradycyjnie za 4 zł. ( "Mieszany bez jagodowego" ;) Zanim wyruszymy w kierunku Nowego Sącza, obowiązkowo zwiedzamy kościółek pod wezwaniem Wszystkich Świętych z XIV wieku. Ok. Krościenko zaliczone, wsiadamy na siodełka. Wyjeżdżamy z miasteczka ul. Jana III Sobieskiego. Ruch samochodów jest spory i to niestety duży minus początku naszej wyprawy. Nie zważając na przelatujące samochody, śmigamy przed siebie. Po prawej stronie jezdni wartki nurt Dunajca. Po około 10 km. dojeżdżamy do centrum Tylmanowej tam przystajemy na chwile, podziwiając kościół z XVIII pod wezwaniem św. Mikołaja . Kilkanaście minut później powoli zmierzamy w kierunku tylmanowskiej Kalwarii na górze Baszcie. Po lewej stronie zostawiamy za sobą pasmo Lubania. Mijamy most na potoku ochotnickim. Zmęczenie niewielkim wzniesieniem w pełni rekompensuje zjazd. Niestety musimy delikatnie zwolnić, kiedy ukazuje się sporych rozmiarów reklama TORU KAJAKOWEGO W WIETRZNICACH. Skręcamy w prawo i szutrem do toru. Warto spędzić na terenie ośrodka kilka minut i rozkoszować się widokiem szalejącej pośród kajakarskich bramek wody. Przechodzimy niewielką śluzą na drugą stronę szukając prawidłowego bieg Dunajca i to kolejne pozytywne zaskoczenie. Dunajec również w tym miejscu wygląda przepięknie. Po Snikersie wracamy na asfalt, wyjeżdżamy z Wietrznic. Po 3 kilometrach kolejna miejscowość - Zabrzeż. Przed kościołem skręcamy na most prowadzący do Zarzecza .Za mostem w prawo. 8 minut później zaskoczenie. Odkrywamy przy drodze niewielki zarośnięty cmentarz. Dobrze że jest przed południem, a nie po północy. Od nekropolii jeszcze jakiś 1 km możemy cieszyć się prostą drogą . Na kolejnym skrzyżowaniu skręcamy w lewo (ważne). Od tego miejsca zaczynamy się wznosić i wreszcie nabierać wysokości. Po kilkuset metrach skręcamy w prawo ( przez chwile możemy kierowaćsię oznaczeniami "do sołtysa"). Dojeżdżamy do niewielkiego placu. Obok przystanku autobusowego niezwykła tablica (przesłanie na jednym ze zdjęć).Później zaczyna się prawdziwa wspinaczka i prawdziwa frajda (jedziemy cały czas w górę, kierując się za oznaczeniem na Brzynę, nie skręcamy do sołtysa). Po około 1,5 km. ostrej walki, nagroda, które zapiera dech w piersiach. Patrzymy zmęczeni na pasmo Lubania. Nikt z nas już nie pomyśli, by narzekać, że zagotował pod górkę. Znajdujemy klimatyczną ławeczkę. Siedzimy i patrzymy, tracąc poczucie czasu. A i zapomniałem, żeby nikt się nie zdziwił, skończył się asfalt i teraz jedziemy bitą drogą. Szczególne wrażenie oprócz panoramy, zrobiły na nas domy. Pierwsza myśl - jak ci ludzie funkcjonują tutaj w ziemie. No ale coś za coś...nie ma hałasu, tramwajów, zatłoczonych ulic, jest za to cisza, spokój i niesamowity klimat. Przejeżdżamy między zabudowaniami. Na rozstaju dróg skręcamy w prawo ( droga w lepszym stanie). Za jakiś czas kolejne rozwidlenie, tym razem jedziemy w lewo. Zaczyna się droga przez gęsty las ( na szczęście nie przez mękę ).Kilkanaście minut później kolejne zabudowania, skręcamy delikatnie w lewo. Znowu czeka nas niespodzianka, tym razem podziwiamy Beskid Sądecki, z dumną Przechybą na czele.Tutaj nasza trasa na chwile łączy się z żółtym szlakiem ( można nim dojść z Krościenka przez Dzwonkówkę, Błyszcz do Łącka). Szlak w pewnym momencie ucieka ostro w lewo, a my w prawo. Zaczynamy zjeżdżać. Znowu zaczyna się asfalt. Suniemy dobrych kilkanaście minut w dół do Jazowska. Znowu spotykamy się z naszym starym przyjacielem Dunajcem. Przy głównej drodze skręcamy w prawo, w stronę Nowego Sącza. Droga przyjemna szerokie pobocze pozwala na miarę komfortową jazdę. Dojeżdżamy do kolejnego skrzyżowania. Droga w prawo przez most ucieka na Stary Sącz. A my jedziemy prosto trzymając się kierunku na Czarny Potok (do sanktuarium). Kilkaset metrów znajduje się znak - Czarny Potok w lewo. Tutaj znajduje się spory supermarket, jeśli czegoś nam zabrakło, można uzupełnić. Po 8 kilometrach delikatnego podjazdu wjeżdżamy do Czarnego Potoku. Miejsca znanego przede wszystkim z cudownego obrazu Matki Boskiej Bolesnej, znajdującego się w miejscowym sanktuarium. Przed kościółkiem jest pomnik papieża Jana Pawła II. Drzwi do kościółka okazują się otwarte, niestety przed nami wyrasta krata i nie można wejść. Obchodzimy sanktuarium i szczęście, które nam sprzyja i tym razem daje znać o sobie. Tylne wejście jest otwarte. Wchodzimy do środka, faktycznie to miejsce jest niezwykłe. Po duchowych przeżyciach, chwila odpoczynku i podjeżdżamy pod wzniesienie prowadzące do Łącka. Po ok. 1 km podjazdu, zjeżdżamy do miejscowości słynącej ze śliwowicy. "Daje krzepę, krasi lica nasza łącka śliwowica”. Przejeżdżamy przez Centrum i skręcamy w prawo, w stronę Krościenka. I tutaj w telegraficznym skrócie po 3 km Zabrzeż i znane nam już tereny ( w Zabrzeży pomnik na cześć poległych w II wojnie światowej ). 3 km dalej Wietrznice, Tylmanowa, Kłodne (po lewej stronie rezerwat, piękny zawsze a olśniewający jesienią) i Krościenko. Zmęczeni znowu jesteśmy na krościeńskim ryneczku.

Cmentarz w Zarzeczu zdjęcie: źródło własne

Ocena : 4
Minusy:
1. Spory ruch na odcinku Krościenko- Zabrzeż , Łącko - Krościenko
Plusy:
1. trasa różnorodna pod względem widokowym
2. Widok z Brzyny warty jest grzechu
3.Sporo na trasie zabytków ( Kościoły w Krościenku i Tylmanowej, Sanktuarium w Czarnym Potoku)

Lubań z Brzyny zdjęcie: źródło własne
Serwis Pieniny 24 nie ponosi odpowiedzialności za treść poniższych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy nie związanych z tematem, zawierających wulgaryzmy, reklamy i obrażających osoby trzecie.
|
<< Wszystkie kategorie
|
|
|
|
| | | | | | Teksty i zdjęcia opublikowane w serwisie www.pieniny24.pl są chronione prawem autorskim. Wykorzystanie materiałów możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody Redakcji |
| |
|