aktualności

Słowaccy flisacy igrają z pandemią i bezpieczeństwem?

19.08.2020

Wypełnione do granic możliwości tratwy na Dunajcu i turyści stłoczeni bez maseczek. Słowaccy flisacy inaczej patrzą na kwestie bezpieczeństwa niż polscy.

Z usług Słowaków bardzo często korzystają przebywający na Podhalu turyści. Pojawiają się pytania o ich bezpieczeństwo. Zdjęcie łodzi pełnej turystów bez maseczek przysłał do naszej redakcji jeden z czytelników. - Czy trzeba coś więcej dodawać? Ano większość turystów, to turyści z Zakopanego - napisał.

Na zdjęciu są słowaccy flisacy. - Takich zdjęć my sami posiadamy już kilkadziesiąt – mówi Jerzy Regiec, prezes Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich na rzece Dunajec. Jak mówi, wymogi bezpieczeństwa od lat bywają bagatelizowane przez ich słowackich kolegów. Teraz jest jeszcze gorzej. – Często zdarza się, że na łodzi zamiast 12 pasażerów jest nawet i 20 osób. Rekordziści spływają i z 24 osobami. Tam kontrole nie odnoszą żadnych skutków. Zanim tratwa dopłynie do przystani końcowej, już załoga dostaje ostrzegawczy telefon, a swoich gości wysadza na Drodze Pienińskiej. Na Słowacji tratwami pływają nawet kilkunastoletni chłopcy. Nasi koledzy łamią przepisy i nie ma tutaj żadnych wątpliwości.

Prezes Regiec dziwi się też, że Polacy, którzy w większości korzystają ze słowackiego spływu, nie używają też na tratwach, gdzie ścisk jest bardzo duży, maseczek ochronnych. W Polsce byłoby to nie do pomyślenia.

Słowacki spływ jest o wiele mniejszy niż polski. Na Słowacji spławieniem turystycznych tratw zajmują się prywatne firmy, a nie jak u nas, jedno stowarzyszenie.

Jeszcze jakiś czas temu słowackich firm flisackich było nawet 9. Obecnie są to trzy firmy w Spiskiej Starej Wsi, Czerwonym Klasztorze i Majerze, też części Starej Wsi. Słowacy mają ok. 50 łodzi, przy dwuosobowej obsadzie, daje to ok. 100 flisaków.

Według Rudolfa Wariczki z firmy z Majera, która dysponuje 15 tratwami, rzadko zdarza się, aby liczba dopuszczalna liczba pasażerów była przekroczona.

- Czasami jeśli pasażerowie chcą płynąć razem zdarza się, że przewozimy więcej jak 12 osób. Góra jest to 14 – zapewnia Wariczka. – My sami mamy praktycznie co tydzień kontrolę, nie tylko Polacy. Karę za złamanie zasad bezpieczeństwa płaci sam flisak.

Pytany o uprawnienia do przewozu osób Wariczka twierdzi, że wystarczy jak jeden flisak ma niezbędne przeszkolenie i uprawnienia do pływania po Dunajcu. Jak mówi, na słowackiej tratwie nie ma obowiązku noszenia masek ochronnych, a flisacy nie są w stanie zmusić do tego pasażerów.

Józef Słowik
fot. Czytelnik
komentarze
reklama
najnowsze ogłoszenia
już wkróce
  • 26 09.2020
  • 26 09.2020
  • 29 09.2020
reklama
dołącz do nas