aktualności

Krościenko – tu najpiękniej. Pamięć i miłość.

15.10.2018

Grupa zapaleńców i miłośników Krościenka nad Dunajcem postanowiła spotkać się, aby powspominać historię miejscowości oraz dawnych sąsiadów i przyjaciół, którzy już odeszli. Chcieli podzielić się wspomnieniami i dokumentami, a przez to ocalić od zapomnienia duży fragment historii miasteczka.

Licznie przybyłych gości przywitała główna organizatorka spotkania Bożena Soliwoda słowami: - Mamy świadomość mieszkania w jednym z najpiękniejszych miejsc na świecie. Po wielu latach nieobecności – stęsknieni wracamy do Krościenka. Miłość do tego pięknego miasteczka wyrażamy w twórczości artystycznej, ale też w pielęgnowaniu tradycji, szanowaniu i cenieniu rodzinnego miasta. To wyraz czci, dumy i umiłowania.

 

Do opowiedzenia faktów historycznych i ciekawostek dotyczących zabytkowego Krościenka prowadząca zaprosiła wyjątkowych gości: Stanisława Drobota – potomka Józefa Drobota (notarialnego, gminnego i sądowego pisarza) oraz Krystynę Aleksander – znaną krościeńską poetkę i malarkę, uhonorowaną odznaczeniami: Przyjaciel Mielnicy (1993), Zasłużony Działacz Kultury (2001), Za zasługi dla Gminy Krościenko n. D. (2002), Zasłużony dla Kultury Polskiej (2015), Honorowy Obywatel Gminy Krościenko (2016), Nagroda pieniężna za całokształt twórczości przyznana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2016).

 

Pomysł przypomnienia historii Krościenka z punktu widzenia jego mieszkańców, okazał się bardzo interesujący – sala w budynku Pienińskiego Parku była wypełniona po brzegi. Zebrani goście otrzymali solidną dawkę arcyciekawej wiedzy historycznej.

 

- Postanowiliśmy zorganizować takie spotkanie głównie z myślą o młodzieży. W dzisiejszych czasach dzieci nie znają historii miejscowości, z której się wywodzą. Mój mąż uczył historii i przekazywał wiedzę i zapał młodym. Pan Stanisław Drobot dostał od swojego dziadka wiele oryginalnych, ciekawych dokumentów, które zgodził się pokazać mieszkańcom. To niezwykle szlachetne, aby tak mocno, przez całe swoje życie utożsamiać się z miejscem pochodzenia i aby do dziś z dumą w pienińskim góralskim stroju uczestniczyć w ważnych kulturalnych i religijnych uroczystościach. Bardzo ważnym przyczynkiem do spotkania był fakt posiadania przez Stanisława Drobota niezwykle wartościowych dokumentów z okresu zaboru austiackiego i późniejsze. I tak narodził się pomysł spotkania – mówi pomysłodawczyni Bożena Soliwoda.

 

Podczas spotkania każdy mógł dodać coś od siebie. I tak:

 

Krystyna Aleksander - poetka i malarka - ma dziś 88 lat i jest skarbnicą wiedzy o Krościenku.

Wyjaśniła, kim dla niej i dla naszej ojczyzny jest Święta Kinga.

Przedstawiła historię tej postaci od urodzenia w 1234 r. w Ostrzychomiu aż do wprowadzenia do Polski w 1239 roku, kiedy to pięcioletnia Kinga prawdopodobnie ze swoją nianią przyjechała do Polski, piękna czarnooka z puklami czarnych włosów prawdopodobnie na siwym kucyku ubrana w płaszczyk z gronostajów. Obok wojsko, cztery pary koni wiozły ogromne cztery skrzynie srebra, złota i drogich kamieni oraz 40 tysięcy grzywien w gotówce. Bolesław Wstydliwy czekał na nią z matką Grzymisławą w Wojniczu z dwunastoletnim księciem Bolesławem Wstydliwym.

 

Sięgając do biografii artystki dowiadujemy się, że jej Matka urodziła się w Ameryce, a ojciec Franciszek Lizoń pochodził ze Szczawnicy - był zastępcą naczelnika, ponadto projektował i budował najpiękniejsze drewniane wille w Krościenku, Szczawnicy, Czorsztynie, Nadzamczu i Łapszach – między innymi budynek Pienińskiego Parku, który wykonany jest z drewna modrzewiowego.

Gdy wybuchła wojna i mężczyźni z Krościenka ruszali na wojnę, ojciec pani Krystyny, na prośbę ówczesnego proboszcza Jana Bączyńskiego wyniósł krzyż na wieżę kościelną, o czym już mało kto pamięta. Ponadto był organizatorem nauczania strażaków, które odbywało się w domu państwa Lizoniów od jesieni do wiosny 1939.

Ojciec zmarł, gdy córka miała 9 lat – wtedy właśnie napisała pierwszy wiersz...

 

Jako dwunastolatka uratowała życie żydowskiemu chłopcu, ukrywającemu się w lesie, przynosząc mu po kryjomu jedzenie.

Dwukrotnie była świadkiem rozstrzeliwania zakładników Skalnego Podhala, najpierw przed cmentarzem w Krościenku, potem na drodze w Tylmanowej. Te silne i gorzkie doświadczenia pozostały w jej sercu do dziś.

 

Fragment wiersza

Pamięci Zakładników Skalnego Podhala pomordowanych w Krościenku nad Dunajcem w lutym 1944 r.

 

,,Pozwól mi…”

Gdy mijam cmentarz, wracają wspomnienia,

Sieroce lata okrutnej przemocy.

Wciąż widzę Ich twarze, strach i cierpienie,

I krzyk ostatni: ,,Ratunku, pomocy…”

 

Pod tym Pomnikiem Męczeństwa przystawam

I modlę się głębią serca mojego,

U stóp Twych, Panie, te modlitwy składam,

Chciej Ich przygarnąć do serca Swego.

 

Krystyna Aleksander pamięta straszne czasy wojny, walki partyzanckie, wywózki do obozów, rozstrzeliwanie więźniów i o wszechobecnym strachu o życie swoje i bliskich. Podkreśliła, że przeżyła te ciężkie czasy dzięki wstawiennictwu św. Kingi, do której całe życie żarliwie się modliła, zwłaszcza w chwilach trudnych, kiedy nawet nadzieja umierała. Dlatego Pienińska Święta często jest tematem jej wierszy i obrazów. - Gdybym pisała o świętej Kindze jeden wiersz dziennie, do końca swojego życia, to nie zdołam podziękować jej za wszystkie łaski, jakich od Niej doznałam – mówi.

Poetka zwróciła także uwagę, że mieszkańcy Krościenka często nie doceniają, że żyją w jednym w najpiękniejszych miejsc na ziemi, wśród wspaniałej przyrody, historycznych miejsc, zabytków i wartościowych ludzi.

 

Stanisław Drobot, sąsiad Krystyny Aleksander z ul. Św. Kingi,

z rodzinnego domu wyjechał na Śląsk mając czternaście lat. Całe zawodowe życie przepracował w kopalni, gdzie po szczeblach awansu zajął stanowisko sztygara dozoru elektrycznego. Później prowadził własną działalność.

Odznaczony brązowym, srebrnym i złotym krzyżem zasługi za pracę i honorową szpadą górniczą. Jest głównym wykonawcą instalacji elektrycznych w śląskich kościołach, w największych salonach samochodowych i warsztatach serwisowych.

 

Jako prawnuk Wojciecha Drobota (wójta Szczawnicy) i wnuk Józefa Drobota (pisarza gminnego) otrzymał od dziadka Józefa ogromną ilość wartościowych, oryginalnych dokumentów rodowych i dotyczących gminy.

Przodek pana Stanisława, Wojciech - rodowity góral pieniński - zakochał się w hrabiance Barbarze Aleksandrze von Klinger, która przyjechała do wód leczyć gardło i tak w cieniu mezaliansu rozpoczyna się historia rodu. Z tego małżeństwa urodził się dziadek Stanisława Drobota, Józef, który przez wiele lat był gminnym i notarialnym pisarzem.

Warto wspomnieć także, że ojciec Stanisława - Mieczysław - praktykował jako szewc u Mariana Zacharskiego, twórcy i kapelmistrza Orkiestry Dętej w Krościenku. Zachęcił on swojego czeladnika do grania w zespole. Mieczysław Drobot przez długie lata grał w orkiestrze na waltorni. Zacharski zapoczątkował tradycję grania pieśni maryjnych z krościeńskiej wieży kościelnej.

 

Maryjni Trębacze

 

Pan Marian Zacharski przyjechał w Pieniny.
Ten wspaniały muzyk wybrał wśród młodzieży
Kilku młodzieńców z naszej mieściny
By w maju grać mogli w kościółku na wieży.

 

Grali w duecie i prześlicznie grają
Pięć pieśni majowych na dwie strony świata
Wieczorkiem i rankiem, kiedy zorze wstają.
Tradycja przetrwała, choć minęły lata.

 

Pan Franek Koterba – kurier pierwszej klasy!
Jego opiekunką Matka Boża była.
Choć tak niebezpieczne pokonywał trasy
To zawsze go czule w swych ramionach kryła.

 

Trzydzieści razy przekraczał granicę!
Ileż setek ludzi zawdzięcza mu życie?
Lasami wiodła trasa przez Niedzicę
A wolność na Węgrzech czekała o świcie.

 

Po wojnie nasz kurier grał w hołdzie, w podzięce
Tak jak przed laty wieczorem i rankiem,
Swej Opiekunce i Jej Wielkie Serce
Bo drogą przez mękę szła z grupą i Frankiem.

 

Nie sposób wymienić wszystkich, którzy grali
Madonnie krościeńskiej z dzieciną na ręku.
To jest wierna tradycja naszych górali
W dziedzictwie Kingi, w naszym Krościenku.

 

Już wielu odeszło, ale często nocą
Matce Najświętszej na dobranoc grają.
Gdy spojrzysz w niebo, ich trąbki się złocą.
Tam swym następcom łaski wypraszają.

 

Stanisław Drobot z domu rodzinnego wyjechał gdy miał 14 lat, jednak nigdy nie zapomniał o Krościenku – przyjeżdżał tu co rok, a następnie wybudował drewniany dom, do którego wraca w każdej możliwej chwili. Jak sam mówi, jego powroty do Krościenka podyktowane są tęsknotą za domem rodzinnym oraz latami dzieciństwa. Jako potomek i powiernik dziadka Józefa zainteresował się historią rodu oraz gminy. Podczas spotkania Stanisław Drobot zaprezentował osiemnasto- dziewiętnasto- i dwudziestowieczne dokumenty gminne i rodowe. Oczywiście nie udało się pokazać wszystkich, ale te najciekawsze zostały wyeksponowane w gablotach. Stanisław Drobot ma ogromną wiedzę o Krościenku, gdyż dobrze pamięta swoje dzieciństwo i opowieści starszych, a ponadto z odziedziczonych dokumentów może czerpać wiedzę niedostępną dla zwykłego śmiertelnika.

 

Wyeksponowano np. projekt więzienia powiatowego w Krościenku z 1854 roku, które powstało na rynku – jest to ten budynek, w którym jeszcze niedawno było kino. Więźniowie spali na słomie, w drewnianych skrzyniach, które zamykane na dzień służyły jako miejsce do siedzenia...

W dokumentach była też pochodząca z 1904 roku wzmianka i rysunek pierwszej w Pieninach pustelni, w której do 1915 roku mieszkał pochodzący spod Oświęcimia zakonnik Andrzej Stachura. Jednak pustelnika posądzono o szpiegowanie na rzecz Rosji i sądzono w Nowym Targu. Niestety mimo wyroku uniewinniającego nie wrócił już do pustelni, która przetrwała tylko do 1924 roku.

Stanisław Drobot będąc ministrantem na początku lat 60-tych spotkał się z księdzem Franciszkiem Blachnickim, który uciekał przed SB i w Krościenku odnalazł sprzyjające warunki do tworzenia ruchu oazowego. Po kilku latach wyjechał do Rydułtów i tam również spotkał się z działalnością ks. Blachnickiego. Dziś mieszka w Rybniku, miejscu urodzenia kapelana oazowego. Szczątki/ relikwie Franciszka Blachnickiego znajdują się w dolnym kościele pw. Dobrego Pasterza w Krościenku.

 

S.Drobot wspomniał o 3 i 4 września 1939 r., kiedy hitlerowcy aresztowali mieszkańców Krościenka i wypędzali z domów Żydów. W obronie bestialsko mordowanych małych dzieci i niemowląt żydowskich wystąpił jego dziadek i uderzył oficera, po czym został wywieziony wraz z innymi (67 osób) do więzienia na Montelupich a następnie do Oświęcimia.

Podczas spotkania Stanisław Drobot wyrecytował wiersz Krystyny Aleksansder pt.: "Noc wigilijna".

 

Oprócz wielu ciekawych dokumentów goście mogli obejrzeć pieczęć rodową rodziny Klinger oraz otrzymali wzorniki listów zalakowanych tą pieczęcią.

 

Bożena Soliwoda przeczytała wybrane wiersze Krystyny Aleksander o Krościenku, starym kościółku, o zabytkach, przyrodzie i oczywiście o Św. Kindze.

Bardzo wzruszający był wiersz pt.: „Siłaczka” zaprezentowany przez cenioną wieloletnią polonistkę Teresę Stec – o nauczycielce Stanisławie Pawłowskiej, która zginęła w obozie Auschwitz. Pani Stanisława przez wiele lat mieszkała w Krościenku, natomiast codziennie rano, niezależnie od pory roku kąpała się w Dunajcu, potem na piechotę szła do szkoły do Szlachtowej, gdzie uczyła łemkowskie i żydowskie dzieci. Założyła stowarzyszenie dla dziewcząt, w ramach którego uczyła przyszłe gospodynie domowe gotowania, szycia, cerowania, szydełkowania i innych prac wykonywanych w domostwach.

 

Teresa Kordas wraz synem Edwardem – rodzina bardzo szanowanego dyrektora i nauczyciela krościeńskiej szkoły, udostępnili prywatne fotografie z czasów, kiedy zamieszkiwali w domu Krystyny Aleksander. Pani Teresa opisywała, gdzie zdjęcia były robione i kto się na nich znajduje. To wspaniała pamiątka, przedstawiająca całą rodzinę na tle ogrodu i domu, który był zaprojektowany i wybudowany przez Franciszka Lizonia.

 

Na spotkaniu nie zabrakło także muzyki. Kilka pienińskich nut zagrał Jasiek Kubik i przywitał po góralsku a Justyna Zachwieja umiliła spotkanie swoim śpiewem, wykonując utwór Andrzeja Rosiewicza pt: „Pytasz mnie”.

 

fragm..

 

Może to ten szczególny kolor nieba 
Może to tu przeżytych tyle lat 
Może to ten pszeniczny zapach chleba 
Może to pochylone strzechy chat 

Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach 
Może przed domem ten wiosenny zapach bzu 
Może bociany, co wracają tu do gniazda 
Coś, co każe im powracać tu  …

 

 

 

Było to prawie dwugodzinne spotkanie, na którym wartościowi ludzie mówili o sprawach ważnych dla całej społeczności. Warto powtarzać takie spotkania i zainteresować nimi zwłaszcza młodych, aby znali prawdę o swoich korzeniach.

 

Fragment wiersza Krystyny Aleksander o miłości do Krościenka do końca życia:

 

Powroty”

(…)

Ileż lat jeszcze pozwolisz mi przeżyć,

Mój Panie, w tym skrawku „raju zaklętego”…

Tyś mnie nauczył czas miłością mierzyć,

I tak czynić pragnę do dnia ostatniego.

 

Lecz każdy z nas winien podziękować Ksieni,

Pędzlem czy piórem, słowem rymowanym,

Każdym drgnieniem serca za ten skrawek ziemi,

Który przez Kingę był nam darowany.

 

Bo nigdzie z pewnością nie jest tak pięknie

I wraca się tutaj szlakiem ptaszyny.

Nie czekaj, aż serce z tęsknoty pęknie -

Wróć z końca świata do naszej mieściny.

 

__________________________________

Spotkanie odbyło się 21 lipca 2018 w siedzibie Pienińskiego Parku Narodowego w Krościenku n.D. przy ul.Jagiellońsakiej 107 B

Organizatora wspomogli: Dyrektor i Pracownicy Pienińskiego Parku Narodowego w Krościenku n.D. udostępniając bezpłatnie salę konferencyjną i oferując pomoc, Zespół Szkół i Placówek im. Wł. Szafera w Krościenku użyczając naczyń i samowarów, Firma Oshee przekazując wodę mineralną Kinga Pienińska. Pienińskie Herbarium Osada nad Babieńskim Potockiem w Grywałdzie – partner.

 

Joanna Dziubińska
film: Edward Kordas
fot. EK/JD

 

 

galeria zdjęć
komentarze
reklama
najnowsze ogłoszenia
już wkróce
  • 23 11.2018
  • 31 12.2018
reklama
dołącz do nas